sobota, 24 grudnia 2011

W dzień Bożego Narodzenia niech Wiara zagości, Nadzieja rozgości, a Miłość ugości Pana w sercach naszych

piątek, 9 września 2011

Czy Franciszek obchodzi jubileusz Klary?

"I żyjcie zawsze w prawdzie, abyście mogły umrzeć w posłuszeństwie", mówił św. Franciszek do Klary i jej sióstr. Nie ma więc posłuszeństwa bez życia w prawdzie. Czy więc jeśli ktoś skłamał w sobie wewnątrz i nazywał swoje przeżycia według swej woli, to czy może być posłusznym? Gdy tchórzostwo nazwał taktyką, a odwagę zuchwalstwem, to czy może żyć w posłuszeństwie? Jeśli jestem powołany do kapłaństwa, a pomyślę i zapragnę przez stwierdzenie, że od życia też coś się należy, a jednocześnie zatrę wspomnienie o kapłaństwie, to czy można na takiej drodze bez oparcia na prawdzie być szczęśliwym? Błąd powołaniowy jest najbardziej bolesny, bo skrzywi całe życie, ale jednocześnie prawda powołania jest źródłem mocnego oparcia i punktów odniesienia dla całego życia. Posłuszeństwo prawdzie jest drogą wyjścia z błędu. Któż jednak tego posłucha...? Żona, która zostawiła męża i poszła do innego...? Może jak Samarytanka znajdzie się jakaś, która powie: nie mam męża, bo ten z którym żyję nie jest moim mężem. A dzięki temu pić będzie wodę ży7wą daną jej przez Jezusa, Prawdę. A może tak jak Herod choć chętnie słuchał proroka, to jednak nie wyszedł z grzechu posiadania żony brata swego. Jeśli nie jest się posłusznym prawdzie, to słucha się innych doradców, względów i wdzięków. Posłuszeństwo papieżowi umacniało Franciszka, darem prawdy umocnionej przez Boga objawieniem Syna. Czyż można jeszcze, a może i trzeba, zasłuchać się w słowo "śmierć", Śmierć, to przejście, a umrzeć, to trwać. Być może Franciszek najpierw chciał ukierunkować życie na cel jakim jest prawda, a ona pozwala na śmierć w posłuszeństwie. Dziwne jak można życie łączyć ze śmiercią. A jednak można żyjąc w prawdzie zaświadczyć o niej umierając z jej powodu, czyli "umrzeć z powodu posłuszeństwa". Posłuszeństwo aż do męczeństwa, bez oderwania od prawdy, bo dla samej prawdy. Prawda i męczeństwo wiązane są przez posłuszeństwo. Jeśli prawda wyzwala, to właśnie przez posłuszeństwo. Jeśli więc prawdą jest, że Klara 800 lat temu rozpoczęła życie konsekrowane, to Franciszek cieszyłby się, bo okazała się ona kobietą, która zgodnie z prawdą żyła i umarła w posłuszeństwie.Jubileusz wzywa do modlitwy, wdzięczności i poznania. właśnie dlatego, że Kościół go ogłosił, a idąc za głosem Kościoła w takich sprawach jak jubileusz, stajemy się posłuszni i dzięki temu żyjemy prawdą nie tylko przeszłości, ale również dnia dzisiejszego.

Asyż miejsce nowicjatu

czwartek, 16 grudnia 2010

Katecheza o Weronice Giuliani


Benedykt VI, katecheza środowa, 15 grudnia 2010

Drodzy bracia i siostry!

Dzisiaj chciałbym przedstawić pewną mistyczkę, która nie pochodzi z okresu średniowiecza, św. Weronikę Giuliani, mniszkę klaryskę, kapucynkę. Czynię to z tej racji, że najbliższego 27 grudnia przypada 350. rocznica jej urodzin. Miasto Citta di Castello, miejsce, w którym spędziła najwięcej czasu i gdzie zmarła, jak również Mercatello - miejsce jej urodzin - i diecezja Turbino z wielką radością przeżywają tę chwilę.
Weronika urodziła się właśnie 27 grudnia 1660 roku w Mercatello w dolinie Metauro, z rodziców Franciszka Giuliani i Benedykty Mancini. Jest ostatnią z siedmiu sióstr, z których pozostałe trzy podejmą życie monastyczne; otrzymuje imię Urszula. W wieku siedmiu lat traci matkę i ojciec przenosi się do Piacenzy jako naczelnik urzędu celnego księstwa Parmy. W tym to mieście wzrasta w Urszuli pragnienie oddania swojego życia Chrystusowi. To wezwanie staje się w niej coraz bardziej naglące, tak że w wieku 17 lat wstępuje do ścisłej klauzury Klarysek Kapucynek w mieście Citta di Castello, gdzie pozostanie przez całe swoje życie. Tam otrzymuje imię Weronika, które znaczy "prawdziwy obraz", i rzeczywiście stanie się ona prawdziwym obrazem Chrystusa Ukrzyżowanego. Rok później składa uroczystą profesję zakonną: zaczyna się dla niej droga upodobnienia do Chrystusa przez liczne umartwienia, wielkie cierpienia i doświadczenia mistyczne powiązane z Męką Jezusa, takie jak: ukoronowanie cierniem, mistyczne zaślubiny, zranienie serca oraz stygmaty. W 1716 roku w wieku 56 lat staje się ksienią klasztoru i pozostanie na tym stanowisku aż do samej śmierci, która nastąpi w 1727 roku, po ogromnie bolesnej trzydziestotrzydniowej agonii, która kończy się wielką radością, o czym świadczą jej ostatnie słowa: "Znalazłam Miłość, Miłość pozwoliła się zobaczyć. To jest powód mojego cierpienia. Powiedzcie to wszystkim, powiedzcie to wszystkim”. 9 lipca opuszcza ziemski przybytek dla spotkania z Bogiem. Ukończyła 76 lata, z których 50 spędziła w klasztorze miasta Citta di Castello. Została ogłoszona świętą dnia 26 maja 1839 roku przez papieża Grzegorza XVI.
Weronika Giuliani zostawiła po sobie bardzo wiele pism: listów, opowieści autobiograficznych, poezji. Głównym jednakże źródłem rekonstrukcji jej myśli jest Dziennik, rozpoczęty w 1693 roku: ponad dwadzieścia dwa tysiące stron rękopisu, obejmujących okres trzydziestu czterech lat życia za klauzurą. Jej sposób pisania jest spontaniczny i ciągły, nie ma w nim żadnych przekreśleń ani poprawek, nie ma też znaków interpunkcyjnych, brak podziału materiału na rozdziały lub na części, zgodnie z jakimś wcześniejszym planem. Weronika nie zamierzała stworzyć żadnego dzieła literackiego, co więcej, została ona zobowiązana do spisania swoich doświadczeń przez Ojca Girolama Bastianellego, ze zgromadzenia księży filipinów, w porozumieniu z biskupem diecezjalnym Antonim Eustachim.
Duchowość św. Weroniki ma charakter chrystologiczno-oblubieńczy: jest doświadczeniem bycia umiłowaną przez Chrystusa, Oblubieńca szczerego i wiernego; jest również przepełniona pragnieniem, aby odpowiedzieć Mu miłością coraz bardziej zaangażowaną i pełną pasji. W jej duchowości wszystko odczytywane jest w kluczu miłości i to wlewa w nią ogromny pokój. Wszystko przeżywa w zjednoczeniu z Chrystusem, z miłości do Niego, i z radością, by móc okazać Mu całą miłość, do jakiej zdolne jest stworzenie.
Chrystus, z którym Weronika jest głęboko zjednoczona, jest Chrystusem cierpiącym mękę i śmierć, i zmartwychwstającym, jest Jezusem ofiarującym się Ojcu dla naszego zbawienia. Z tego doświadczenia wypływa również gorąca i współczująca miłość do Kościoła, przejawiająca się w dwojaki sposób: przez modlitwę i ofiarę. Święta żyje w tej optyce: modli się, szuka "świętego ubóstwa", rozumianego jako wyzbycie się, jako zatracenie samej siebie (por. tamże, III, 523), właśnie po to, aby być jak Chrystus, który ofiarował się całkowicie za nas.
Na każdej stronnicy swoich pism Weronika wstawia się za kimś u Pana, wzbogacając swoje wstawiennicze modlitwy ofiarą z samej siebie, składaną w każdym cierpieniu. Jej serce rozszerza się na wszystkie "potrzeby Kościoła Świętego", nosząc w sercu żywe pragnienie zbawienia "całego powszechnego świata" (tamże, III-IV, passim). Weronika woła: "O grzesznicy, o grzesznice... Wszyscy i wszystkie przybądźcie do Serca Jezusa, przyjdźcie do oczyszczającego źródła Jego Najświętszej Krwi... On czeka na was z otwartymi ramionami, aby was objąć" (tamże, II, 16-17). Ożywiona miłością, otacza swoje siostry z klasztoru wielką troską, zrozumieniem oraz przebaczeniem. Ofiaruje swoje modlitwy i trudy w intencji papieża, swojego biskupa, kapłanów i wszystkich osób, które są w potrzebie, a także za dusze czyśćcowe. Swoją misję kontemplacyjną streszcza w takich oto słowach: "Nie możemy iść do świata, aby głosić nawrócenie dusz, lecz jesteśmy zobowiązane do nieustannej modlitwy za te wszystkie dusze, które obrażają Boga... Szczególnie przez nasze cierpienia, które są podstawą naszego ukrzyżowanego życia" (tamże, IV, 877). Nasza święta pojmuje tę swoją misję jako "bycie pośrodku", pomiędzy ludźmi a Bogiem, między grzesznikami a ukrzyżowanym Chrystusem.
Weronika ogromnie głęboko przeżywa swój udział w cierpiącej miłości Jezusa. Jest pewna, że "cierpienie z radością" stanowi "klucz miłości" (por. tamże, I, 299. 417; III, 330. 303. 871; IV, 192). Podkreśla, że Jezus cierpi za grzechy ludzi, lecz także za cierpienia, jakie Jego wierni słudzy będą musieli znieść na przestrzeni wieków, w epoce Kościoła, z powodu swej wytrwałej i konsekwentnej wiary: "Jego Ojciec - tak pisze w swoim Dzienniku, odnosząc się Jezusa w tajemnicy swojej Męki - pozwolił Mu zobaczyć i odczuć wszystkie udręki, jakich doświadczą jego wybrani, dusze Jemu najbardziej drogie, które skorzystają z owoców Jego Krwi i z wszystkich Jego cierpień" (tamże, II, 170).
Jak mówi o sobie apostoł Paweł: "Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół" (Kol 1, 24). Weronika dochodzi do tego, że prosi Jezusa, aby została wraz z Nim ukrzyżowana: "W jednej chwili - pisze - zobaczyłam, jak z Jego przenajświętszych ran wychodziło pięć błyszczących promieni; wszystkie one, jeden pod drugim, docierały do mnie. I oto widziałam, jak te promienie stawały się jakby małymi płomieniami. W czterech z nich były gwoździe; w jednym zaś włócznia, jakby ze złota, cała rozpalona jak złoto; przeszyła ona moje serce na wylot... a gwoździe przebiły moje dłonie i stopy. Poczułam wielki ból, lecz w tym bólu widziałam siebie i czułam się cała przemieniona w Bogu" (tamże, I, 897).
Święta jest przekonana, że już jest uczestnikiem królestwa Bożego, ale jednocześnie wzywa wszystkich świętych z Niebieskiej Ojczyzny, aby przyszli jej z pomocą w tej ziemskiej drodze, w oczekiwaniu na szczęśliwą wieczność; jest to niezmienne pragnienie jej życia (por. tamże, II, 909; V, 246). W porównaniu z ówczesnym przepowiadaniem, skoncentrowanym nierzadko na "zbawieniu własnej duszy" rozumianym w kategoriach indywidualnych, Weronika ukazuje ten mocny wymiar "solidarnościowy", komunijny z wszystkimi braćmi i siostrami w drodze do Nieba, i żyje, modli się, cierpi za wszystkich. Natomiast rzeczy przedostatnie, ziemskie, doceniane w duchu franciszkańskim jako dar Stwórcy, pozostają zawsze względne, całkowicie poddane "upodobaniu" Bożemu i przeżywane pod znakiem radykalnego ubóstwa. W Communio sanctorum wyjaśnia ona swoje eklezjalne poświęcenie, a także relację między Kościołem pielgrzymującym a Kościołem niebiańskim. "Wszyscy Święci - pisze - są tam w górze dzięki zasługom i Męce Jezusa; lecz w tym wszystkim, co uczynił nasz Pan, oni współpracowali w taki sposób, że ich całe życie zostało uporządkowane, uregulowane przez te same Jego dzieła" (tamże, III, 203).
W pismach Weroniki znajdujemy wiele cytatów biblijnych, niekiedy przytaczanych w sposób pośredni, ale zawsze precyzyjny. Ukazuje ona swą zażyłość z Pismem Świętym, którym karmi swoje doświadczenie duchowe. Zostaje nadto podkreślone, że ważniejsze momenty mistycznego doświadczenia Weroniki nigdy nie są oddzielone od wydarzeń zbawczych uobecnianych w liturgii, gdzie miejsce szczególne zajmuje głoszenie i słuchanie Słowa Bożego. Pismo Święte więc oświeca, oczyszcza i potwierdza doświadczenie Weroniki, nadając mu eklezjalny charakter. Z drugiej zaś strony jej doświadczenie, tak mocno osadzone w Piśmie Świętym, prowadzi do pogłębionej i duchowej lektury samego Pisma Świętego. Nie tylko wyraża się za pomocą słów Pisma Świętego, ale one stają się w niej życiem.
Na przykład nasza Święta często cytuje wyrażenie św. Pawła: "Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?" (Rz 8, 31; por. Dziennik, I, 714; II, 116. 1021; III, 48). Przyswojenie tego tekstu Pawłowego staje się faktem zrealizowanym w jej osobistym życiu: "Moja dusza - pisze - związana została z Bożą wolą i ja zostałam naprawdę usadowiona i zatrzymana na zawsze w woli Bożej. Wydawało mi się, że nigdy już nie oddalę się od tej Bożej woli i przyszłam do siebie dokładnie dzięki tym słowom: Nic nie zdoła odłączyć mnie od woli Bożej, ani utrapienia, ani męczarnie, ani udręki, ani zniewagi, ani pokusy, ani stworzenia, ani demony, ani ciemności, ani nawet sama śmierć, ponieważ i w życiu, i w śmierci pragnę wszystkiego, a we wszystkim - Bożej woli" (Dziennik, IV, 272). Mamy więc pewność, że śmierć nie jest ostatnim słowem, jesteśmy umocowani w Bożej woli i przez to rzeczywiście w życiu na zawsze.
Weronika jawi się nam w szczególności jako odważny świadek piękna i mocy Bożej Miłości, która ją pociąga, przenika i rozpala. Ta Miłość ukrzyżowana odcisnęła się na jej ciele, tak jak na ciele św. Franciszka z Asyżu, stygmatami Jezusa. "Oblubienico moja - szeptał do mnie Jezus ukrzyżowany - drogie mi są pokuty, które czynisz za tych, którzy są w mojej niełasce... Następnie, odrywając ramię od krzyża, uczynił gest jakoby przygarniał mnie do swojego boku... I znalazłam się w ramionach Ukrzyżowanego. Tego, czego doświadczyłam w tym momencie nie potrafię opowiedzieć: chciałam na zawsze pozostać w Jego najświętszym boku" (tamże, I, 37). To także obraz jej duchowej drogi, jej życia wewnętrznego: trwać w objęciach Ukrzyżowanego i w ten sposób trwać w miłości Chrystusa do innych. Weronika żyje też w głębokiej bliskości z Matką Najświętszą. Świadczą o tym słowa, które pewnego dnia usłyszała z Jej ust i zapisała w swoim Dzienniku: "Pozwoliłam ci odpocząć na moim łonie, byłaś zjednoczona z moją duszą, i przez nią zostałaś jakby w locie zaniesiona przed Boga" (IV, 901).
Święta Weronika Giuliani zaprasza nas do wzrastania w naszym życiu chrześcijańskim, zjednoczenia z Panem, oddając się całkowicie i z pełną ufnością Jego woli, i zjednoczenia z Kościołem, Oblubienicą Chrystusa; zaprasza nas do uczestnictwa w cierpiącej miłości Jezusa ukrzyżowanego dla zbawienia wszystkich grzeszników; zaprasza nas do kierowania spojrzenia ku Niebu, które jest celem naszej ziemskiej wędrówki, gdzie będziemy przeżywać razem z naszymi braćmi i siostrami radość pełnej komunii z Bogiem; zaprasza nas, byśmy każdego dnia karmili się Słowem Bożym, by rozpalać nasze serce i ukierunkowywać nasze życie. Ostatnie słowa Świętej mogą być uważane za syntezę jej fascynującego doświadczenia mistycznego: "Znalazłam Miłość, Miłość pozwoliła się zobaczyć!".

Po polsku:
Serdecznie pozdrawiam pielgrzymów polskich. Prorok Adwentu, Izajasz, wzywa nas w liturgii tego okresu do ufności, męstwa, nadziei: "Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg. On sam przychodzi, aby was zbawić" (por. Iz 35, 4). Niech to orędzie obudzi w nas pragnienie odnowy ducha i trwania w bliskości z Chrystusem. "Radujcie się... Bo Pan jest blisko" (por. Flp 4, 4.5). Z serca wam wszystkim błogosławię.

Po angielsku:

Drodzy Bracia i siostry. Nasza dzisiejsza katecheza poświecona jest św. Weronice Giuliani, kapucynki i mistyczki, która urodziła się w grudniu, 350 lat temu. Św. Weronika, zgodnie ze znaczeniem imienia, jakie przyjęła w zakonie, stała się "prawdziwym obrazem" Chrystusa ukrzyżowanego. Jej upodobnieniu się do Pana towarzyszyły głębokie doświadczenia mistyczne, takie jak cierniem ukoronowanie i stygmaty. Duchowość Weroniki, która ujawnia się przede wszystkim w jej Dzienniku, jest skoncentrowana wokół Chrystusa i jest duchowością oblubieńczą: Weronika wszystkie sprawy postrzegała w świetle miłości Chrystusa, objawionej w Jego Męce, i sama jednoczyła się w Jezusowym ofiarowaniu się Ojcu za zbawienie dusz. Miłość, jaką Weronika darzyła Pismo święte, była głęboko złączona z jej umiłowaniem Kościoła i jej silnym zmysłem komunii ze świętymi (świętych obcowanie). Doświadczenia mistyczne św. Weroniki można streścić w jej słowach, jakie wypowiedziała na łożu śmierci: "znalazłam Miłość".
Niechaj życie i nauczanie św. Weroniki Giuliani zainspirują nas do tego, abyśmy wrastali coraz bardziej w komunii z Panem i jego Kościołem oraz abyśmy mieli swój udział w Chrystusowym zatroskaniu o zbawienie wszystkich grzeszników.
Serdeczne słowa powitania i zapewnienie o pamięci w modlitwie kieruję do kapłanów, absolwentów Papieskiego Kolegium Ameryki Północnej, którzy obchodzą 40-lecie kapłaństwa. Proszę Boga o obfite błogosławieństwo dla wszystkich pielgrzymów j. angielskiego obecnych dziś na audiencji, a zwłaszcza dla tych z Irlandii i Stanów Zjednoczonych.

Po niemiecku:

Umiłowani bracia i siostry. W dniu 27 grudnia przypada 350 rocznica urodzin św. Weroniki Giuliani. Z tego powodu pragnę przedstawić w dzisiejszej katechezie tę włoską zakonnicę. Jej imię chrzestne brzmiało Urszula. Urodziła się w r. 1660 w Mercatello, jako ostatnia z siedmiu rodzeństwa. W wieku 17 lat wstąpiła do klasztoru kapucynek-klarysek w Umbrii w mieście Citta di Castello, w którym przeżyła resztę swego życia i w którym zmarła w r. 1727. Zgodnie z treścią jej imienia - "prawdziwy obraz" - rozpoczęła drogę, która miała ją uczynić obrazem ukrzyżowanego Pana poprzez pokutę, cierpienie oraz doświadczenia mistyczne. Weronika wykształciła w sobie duchowość chrystologiczno-oblubieńczą, przesyconą doświadczeniem bycia miłowaną przez Chrystusa Oblubieńca oraz pragnieniem nieustannego miłowania Go. W szczególny sposób jednoczyła się z Chrystusem w tajemnicy Jego cierpienia i śmierci dla naszego zbawienia. Jej życie stało się modlitwą i ofiara przede wszystkim za Kościół, za papieża, za biskupów i kapłanów, oraz za wszystkich potrzebujących. Swoją misję dostrzegała w modlitwie oraz w niesieniu krzyża za grzeszników. W ten sposób uczestniczyła w odkupieńczej miłości Chrystusa, który cierpi nie tylko za grzechy ludzkości, lecz również za wszystkich swoich braci siostry, którzy na przestrzeni wieków są prześladowani za wiarę. Weronika podkreślała nie tylko zbawienie indywidualne, jak też solidarność i wspólnotę ze wszystkimi braćmi i siostrami w ich drodze ku niebu.
Serdecznie pozdrawiam pielgrzymów j. niemieckiego. Zechciejmy wzorem św. Weroniki Giuliani starać się o nieustanne pogłębienie naszej wspólnoty z Chrystusem, oddajmy się z ufnością Jego woli, módlmy się za siebie nawzajem, abyśmy we wspólnocie Kościoła nieustannie zmierzali do Boga. Niech nam pomaga w tym święty czas Adwentu.

Po hiszpańsku:

Drodzy Bracia i Siostry! Dziś wraz z wami Chciałbym wspomnieć Świętą Weronikę Giuliani, urodzona w Mercatello 27.12. 1660r. Na chrzcie otrzymała imię Urszula. Trzy jej siostry wstąpiły do zakonu Św. Klary w swojej rodzinnej miejscowości. Chociaż ojciec jej pragnął, aby wyszła za mąż, ona jednak od dziecka gorąco pragnęła oddać się cała Jezusowi Chrystusowi. Jako bardzo młoda dziewczyna wstąpiła zatem do sióstr Klarysek Kapucynek w mieście Citta di Castello i przyjęła imię Weronika. Życie jej nie było łatwe, nie mniej jednak nie poddawała się wszelkim trudnościom, którym z całkowitym zaufaniem do Chrystusa dzielnie potrafiła stawić czoła, ofiarując wszystkie swe cierpienia za Kościół. Pragnęła cierpieć w zjednoczeniu z Chrystusem za nawrócenie grzeszników. Miała wiele wizji i doświadczeń mistycznych, które zapisywała w swoim Dzienniczku. Udar mózgu przykuwa ją do łoża a po miesiącu następuje zgon 9 lipca 1727r. Została beatyfikowana przez papieża Piusa VII, a kanonizowana przez Grzegorza XVI w 1839r.
Pozdrawiam serdecznie pielgrzymów języka hiszpańskiego, a w szczególności pochodzących z Hiszpanii, Chile i innych państw latynoamerykańskich. Szczególnie pragnę pozdrowić członków wspólnoty katolickiej meksykańskiej z Rzymu, a także artystów przybyłych z Guanahauto wraz z gubernatorem i arcybiskupem z Leon, którym pragnę podziękować za artystyczną szopkę. Niech przykład Weroniki Giuliani umocni nasza miłość do Chrystusa.

Po portugalsku:

Drodzy Bracia i Siostry, przypada w tych dniach 350 lat od narodzin Urszuli Giuliani, która w wieku 17 lat, wstąpiła do klasztoru Sióstr Kapucynek w Citta di Castello. Tam spędzi całe swe życie, przybierając imię Weronika, dzięki któremu jest znana jako św. Weronika Giuliani. Głównym źródłem dla poznania jej duchowości jest Dziennik; poznajemy z niego, jak czuje się kochana przez Chrystusa, wiernego i szczerego Oblubieńca, któremu też pragnie odpowiedzieć taką pełnią miłości, do jakiej zdolna jest istota stworzona. Jest ona odważnym świadkiem piękna i potęgi Bożej miłości, która fascynuje ją, całkowicie zajmuje i pożera jak ogień. Jest to Miłość Ukrzyżowana, która wypala w jej ciele - jak w przypadku św. Franciszka z Asyżu - stygmaty Jezusa. Ostatnie słowa Weroniki można uznać za syntezę jej pełnego pasji doświadczenia mistycznego: "znalazłam Miłość, a Miłość pozwoliła mi się oglądać".
Umiłowani Pielgrzymi języka portugalskiego, przyjmijcie słowa serdecznego powitania, które kieruję do Was wszystkich. Niech wasze serca, silne w wierze, będą zawsze gotowe służyć braciom i siostrom ze względu na miłość Boga. Dla Was i dla Waszych rodzin przyzywam obfitości błogosławieństw z Nieba, z których największym, a zarazem "streszczeniem" wszystkich, jest Jezus Chrystus, Bóg, który stał się człowiekiem. Jego obecność niech rozweseli Wasze życie, jak rozweseliła jego Dziewiczą Matkę, która poczęła Go z Ducha Świętego! Szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia!

wtorek, 5 października 2010

Kanonizacja Kamili



17 paździenika będzie w Rzymie kanonizacja Kamilii Battisty z Varano. Mieszkała przede wszystkim w Camerino, gdzie tatuś wybudował dla niej klasztor, a ona w tym klasztorze była opatką i została świętą. Byliśmy w Camerino w tym roku. Siostry opowiadały nam jak to młoda Kamila usłyszała kazanie brata mniejszego, który zachęcał do praktyki wylewania jednej łzy dla Pana Jezusa w piątek. Dziewczynka postanowiła płakać nad męką Pana, co piątek. Ale lubiła się bawić, tańczyć i przebierać, a gdy podrosła znalazła się kiedyś w piątek na balu. Wieczorem, w środku zabawy, przypomniała sobie o obietnicy łzy dla Pana Ukrzyżowanego. Przerwała zabawę poszła do pokoju na stronę, rozważyła Mękę Pana do jednej łzy i... wróciła na bal. Dzięki wierności otrzymała powołanie do klauzury. Wstąpiła do klarysek, a dzisiaj jest świętą kanonizowaną.

św. Franciszek z Asyżu uroczystość



Słuchaliśmy wczoraj kazania o św. Franciszku, w którym kaznodzieja pokazał, że największym niebezpieczeństwem dla naszego rozumnego życia jest idolatria. Gdy Bóg przestaje być Bogiem, a człowiek człowiekiem, lecz człowiek staje się bogiem, a Boga traktuje się jak niepotrzebnego człowiekowi, to wtedy człowiek w obronie zwierząt może przywiązywać się do budy, aby protestować przeciw przywiązywaniu psa. Jednocześnie ten sam człowiek jest za zabijaniem nienarodzonych dzieci, a wszelkie protesty przeciw temu traktuje jako odbieranie praw kobiecie do zabijania nienarodzonego i niewinnego, już nie jakiegoś nierozumnego stworzenia, ale dziecka, człowieka, osoby ludzkiej. Obronić nas przed takimi sprzecznościami może jedynie przywrócenie właściwego miejsca Bogu i człowiekowi. W tym św. Franciszek jest dla nas przewodnikiem niezmiernie aktualnym. Wskazał nam, że są dwie drogi: czynienia pokuty i nieczynienia pokuty. Szczęśliwi będziemy czyniąc pokutę.

Czy FZŚ ma coś wspólnego z terroryzmem?


Zadziwiających rzeczy można dowiedzieć się przeszukując katalogi bibliotek. Poza tym, czy książka jest w zbiorach danej biblioteki, można też dowiedzieć się w jaki sposób bibliotekarze traktują niektóre instytucje. Nawet tak szacowna instytucja jak Biblioteka Łopacińskiego w Lublinie potrafi strzelić delikatnie mówiąc gafę w katalogowaniu Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Wiemy, że Trzeci Zakon nigdy nie nosił broni. Zanim jeszcze z nienoszenia broni zasłynęli Bracia Polscy, to kilka wieków wcześniej świeccy franciszkanie praktykowali tę formę zaufania do Boga chodząc bez miecza, noża, czy kuszy, nie wspominając pistoletu, czy innego rodzaju broni używanej przez obywateli do samoobrony. Świeccy franciszkanie nigdy też nie należeli do zakonów rycerskich, które mogły nosić broń i szkolić się do jej używania. Tym więc dziwniejszym wydaje się umieszczenie ich w katalogu terrorystów. Jeszcze bardziej, że szukając hasła „Tertius Ordo Regularis” otrzymuje się wskazówkę do hasła przedmiotowego: „Terrroryzm podręczniki akademickie”. Nie dość, że FZŚ został zaliczony do terrorystów, to jeszcze stało się to tematem podręczników akademickich… A może to jakaś opatrznościowa interwencja, aby zastanowić się nad naszym używaniem przemocy…? A może po prostu tak przedstawia się działanie komputera...